Przejdź do treści

Darmowa  dostawa od 149 zł  

Inspiracje

JAK DBAĆ O MĘSKĄ TWARZ ?

CZY MĘSKA CERA WYMAGA PIELĘGNACJI? Męska cera różni się od kobiecej pod wieloma względami, między innymi: ma grubszy i twardszy naskórek, jest mniej podatna na urazy, wolniej traci jędrność. Duża w tym zasługa testosteronu, dzięki niemu męska twarzy o wiele dłużej zachowuje młody wygląd i rzadziej boryka się z niedoskonałościami takimi jak rozszerzone naczynka. Nie oznacza to jednak, że mężczyźni mogą zrezygnować z pielęgnacji swojej cery. Jeśli zależy im na tym, by jak najdłużej cieszyć się pięknym i zdrowym wyglądem, powinni regularnie sięgać po kosmetyki naturalne do twarzy. CZYM RÓŻNI SIĘ MĘSKA I KOBIECA PIELĘGNACJA TWARZY? Męska pielęgnacja twarzy nie musi tak intensywna jak kobieca, ponieważ cera u mężczyzn zazwyczaj nie ma aż tak dużych wymagań, a do tego jest bardziej odporna na szkodliwe czynniki środowiskowe. Warto zauważyć jednak, że mężczyźni mają więcej gruczołów łojowych w skórze, które zwiększają ryzyko występowania zaskórników czy trądziku. Dlatego jeśli chcemy skutecznie zadbać o męską cerę, powinniśmy sięgnąć tylko po kilka podstawowych kosmetyków naturalnych do twarzy. Podstawa to oczywiście dobry peeling i krem.JAK NALEŻY PIELĘGNOWAĆ MĘSKĄ CERĘ? Kluczową rolę w pielęgnacji męskiej cery jest jej właściwe nawilżanie, odżywianie i regeneracja. W tym celu należy wybierać odpowiednie kosmetyki naturalne do twarzy o lekkiej konsystencji, które szybko się wchłaniają, wnikają w głębokie warstwy skóry i dostarczają jej komórkom niezbędnych witamin i mikroelementów. Bardzo ważne w męskiej pielęgnacji jest też regularne oczyszczanie cery przy użyciu enzymatycznego peelingu – pozwoli on odblokować gruczoły łojowe i zapobiec powstawaniu wyprysków skórnych. JAKICH KOSMETYKÓW DO TWARZY POWINIEN UNIKAĆ MĘŻCZYZNA? Skóra na twarzy mężczyzny jest często podrażniania w trakcie golenia – nie warto tych podrażnień pogarszać stosując silnie, a czasami wręcz agresywnie działające chemiczne kosmetyki, tym bardziej, że zawierają one potencjalnie toksyczne substancje (parabeny, silikony, SLS itd.). Męska cera nie powinna być też traktowana kosmetykami z alkoholem, ponieważ wysuszają one skórę i zmieniają jej odczyn pH, który u mężczyzn i tak jest już naturalnie niższy niż u kobiet.KTÓRE KOSMETYKI NATURALNE DO TWARZY POLECAMY MĘŻCZYZNOM? Jednym z najważniejszych kosmetyków naturalnych do twarzy, który każdy mężczyzna powinien posiadać w swojej łazience jest krem do twarzy. Polecamy zwłaszcza krem kali musli do twarzy na dzień oraz krem do twarzy drzewo sandałowe i kurkuma do stosowania zarówno na dzień, jak i na noc. Bardzo dobrymi kosmetykami naturalnymi do twarzy dla mężczyzn są też hydrokuracje, np. hydrokuracja z kurkumą. Wszystkie te preparaty działają wieloaspektowo: nawilżają, odżywiają i regenerują skórę, a także łagodzą ewentualne podrażnienia.

Dowiedz się więcej
JAK SPOWOLNIC STARZENIE SIĘ SKÓRY - Orientana

JAK SPOWOLNIC STARZENIE SIĘ SKÓRY

DLACZEGO SKÓRA SIĘ STARZEJE? Starzenie się skóry to naturalny proces polegający na stopniowym obniżaniu biologicznej aktywności komórek. W efekcie skóra wiotczeje i traci blask, pojawiają się zmarszczki i bruzdy. Szybkość starzenia się skóry zależy głównie od czynników genetycznych oraz wielu czynników zewnętrznych, w tym warunków atmosferycznych i stosowanej przez nas pielęgnacji. Na geny nie mamy oczywiście wpływu, ale możemy za to wiele zdziałać odpowiednio chroniąc swoją skórę i pielęgnując ją kosmetykami naturalnymi do ciała i twarzy. CZY MOŻNA ZATRZYMAĆ STARZENIE SIĘ SKÓRY? Starzenie się skóry to proces nieunikniony, ale jeśli będziemy ją stale pielęgnować i dbać o jej dobrą kondycję, możemy z powodzeniem opóźnić pojawienie się pierwszych oznak starości. Podstawą pielęgnacji starzejącej się skóry są oczywiście kosmetyki naturalne do ciała i twarzy o działaniu ujędrniającym, wygładzającym i rewitalizującym. Wprawdzie nie są one w stanie zatrzymać procesu starzenia się skóry, ale mogą go skutecznie spowolnić. Dzięki temu nasza cera i ciało dłużej zachowają piękny wygląd i nawet w dojrzałym wieku będą emanować blaskiem i energią.CZEGO NAJBARDZIEJ POTRZEBUJE STARZEJĄCA SIĘ SKÓRA? Starzejąca się skóra wymaga wyjątkowo starannej pielęgnacji i troski. Powinniśmy nie tylko ograniczać jej kontakt z mrozem, wiatrem, silnym słońcem czy smogiem, ale też dbać o ogólną kondycję naszego organizmu. Na stan naszej skóry wpływają bowiem różne czynniki, między innymi: dieta (powinna być odpowiednio zbilansowana); tryb życia (im bardziej aktywny, tym lepiej); sen (pamiętajmy, aby się wysypiać). Tak, te czynniki wpływają nie tylko na nasze samopoczucie, ale też nasz wygląd. Równie ważne jest działanie powierzchniowe, czyli regularnie wykonywane zabiegi pielęgnacyjne przy użyciu kosmetyków naturalnych do ciała i twarzy.JAKIE ZABIEGI PIELĘGNACYJNE SPOWALNIAJĄ PROCESY STARZENIA? Jeśli chcesz zadbać o kondycję swojej skóry, musisz pamiętać o systematycznym wykonywaniu wszystkich podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych, w tym demakijażu, złuszczaniu naskórka oraz intensywnego nawilżania przy użyciu kosmetyków naturalnych do ciała i twarzy. Regularnie pielęgnuj też twarz wklepując w nią odpowiednie serum lub krem. Nie zapominaj przy tym o okolicy oczu – wymaga ona innego kremu niż pozostałe partie twarzy, ponieważ tam skóra jest cieńsza i szybciej traci elastyczność. JAKIE KOSMETYKI PRZECIWDZIAŁAJĄ STARZENIU SIĘ SKÓRY? Najlepszą bronią w walce ze starzeniem się skóry są kosmetyki naturalne do ciała i twarzy zawierające takie składniki jak kwas hialuronowy, śluz ślimaka i żeń-szeń indyjski. Dobrym wyborem będzie na przykład naturalne bio serum do twarzy brahmi & kwas hialuronowy, które chroni skórę przed działaniem wolnym rodników, naturalny krem ze śluzem ślimaka, poprawiający jej elastyczność i jędrność, albo krem do twarzy żeń-szeń indyjski o działaniu intensywnie rewitalizującym. Dzięki regularnemu stosowaniu tych i innych kosmetyków naturalnych do ciała i twarzy zagwarantujesz swojej skórze piękny wygląd w każdym wieku.

Dowiedz się więcej
PIĘKNA SKÓRA PRZEZ CAŁY ROK ? TO MOŻLIWE - Orientana

PIĘKNA SKÓRA PRZEZ CAŁY ROK ? TO MOŻLIWE

DLACZEGO POWINNIŚMY DBAĆ O SKÓRĘ? Zdrowa i piękna skóra to wizytówka atrakcyjnej kobiety. Dlatego warto o nią regularnie i starannie dbać, jeśli zależy nam na tym, aby czuć się dobrze we własnej skórze i jak najdłużej cieszyć się pięknym i młodym wyglądem. Systematyczna pielęgnacja nie tylko uchroni nas przed przesuszeniami, podrażnieniami i różnego rodzaju problemami dermatologicznymi, ale też w widoczny sposób opóźni procesy starzenia gwarantując nam atrakcyjny wygląd nawet w bardzo dojrzałym wieku. JAK ZAPEWNIĆ SKÓRZE PIĘKNY WYGLĄD? Skóra potrzebuje przede wszystkim ochrony przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi, dlatego powinniśmy unikać nadmiernej ekspozycji na słońce, chlorowanej wody czy dłuższego przebywania w mocno klimatyzowanych pomieszczeniach. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, dlatego bardzo ważne jest regularne nawilżanie, odżywianie i regeneracja skóry kosmetykami naturalnymi, w tym: olejkami do ciała balsamami do ciała masłami do ciała kremami do rąk Dzięki nim zapewnimy skórze witalność i zdrową kondycję, a także wzmocnimy jej funkcje ochronne.JAKIE KOSMETYKI NATURALNE STOSOWAĆ WIOSNĄ I LATEM? Wiosną i latem warto postawić na kosmetyki naturalne na bazie olejów, które dogłębnie nawilżą i odżywią skórę, a dodatkowo również wspomogą jej naturalny filtr ochronny obniżający wrażliwość na promieniowanie słoneczne. Do tego celu polecamy naturalny olejek do ciała drzewo sandałowe i kurkuma albo naturalny olejek do ciała imbir i trawa cytrynowa – to doskonałe propozycje zwłaszcza na wakacje, gdy chcemy zażywać kąpieli słonecznych nie martwiąc się o konsekwencje dla stanu naszej skóry. JAKIE KOSMETYKI NATURALNE STOSOWAĆ JESIENIĄ I ZIMĄ? W sezonie jesienno-zimowym powinniśmy zamiast olejków używać kosmetyków naturalnych w postaci kremowych balsamów i maseł do ciała. Takie preparaty jak naturalny balsam do ciała w kostce cynamon i paczula czy naturalne orientalne bogate masło do ciała róża japońska i liczi potrafią skutecznie zadbać o intensywną regenerację naszej skóry i zapewnić jej odpowiedni poziom nawilżenia. Poza tym kosmetyki te świetnie się sprawdzają również jako naturalna ochrona przed niesprzyjającymi czynnikami, zwłaszcza wyjątkowo niekorzystnymi, zimowymi warunkami atmosferycznymi.JAKIE KOSMETYKI NATURALNE STOSOWAĆ PRZEZ CAŁY ROK? Wraz ze zmianą pór roku zmieniają się potrzeby naszej skóry, są jednak takie kosmetyki naturalne, których warto używać przez cały rok. Przykładem mogą być olejki do zadań specjalnych: bio olejek antycellulitowy 17 roślin ajurwedy i bio olejek do biustu 16 roślin ajurwedy. Wyjątkiem są też preparaty do pielęgnacji dłoni: naturalny krem do rąk ze śluzem ślimaka i naturalny eliksir do paznokci i skórek ze śluzem ślimaka. Tych kilka niepozornych, ale jakże pożytecznych kosmetyków naturalnych to idealne uzupełnienie całorocznej pielęgnacji, która przyda nam jędrności, jedwabistej gładkości i młodzieńczej witalności, słowem – atrakcyjności.

Dowiedz się więcej
PIELĘGNACJA SKÓRY LATEM - Orientana

PIELĘGNACJA SKÓRY LATEM

DLACZEGO NASZA SKÓRA NIE LUBI LATA? W przeciwieństwie do nas, nasza skóra nie przepada za latem. Gorące słońce, które funduje nam piękną opaleniznę i dostarcza naszemu organizmowi witaminy D niezbędnej dla jego prawidłowego funkcjonowania, dla naszej skóry jest ogromnym obciążeniem. Dlatego też często w okresie wakacji dokuczają nam nieprzyjemne objawy takie jak napięcie, swędzenie i pieczenie skóry po opalaniu. Występowanie tego typu objawów można jednak łatwo zminimalizować – wystarczy odpowiednia pielęgnacja skóry latem. JAK POWINNA WYGLĄDAĆ PIELĘGNACJA SKÓRY LATEM? Pielęgnacja skóry latem powinna się opierać przede wszystkim na regularnym nawadnianiu i nawilżaniu – pamiętajmy więc o częstym piciu wody (minimum 1,5L dziennie!) i systematycznym stosowaniu kosmetyków na lato o naturalnym, lekkim składzie. Równie ważna, co utrzymywanie równowagi hydrolipidowej w komórkach naszej skóry, jest też jej ochrona przed szkodliwym promieniowaniem UV, dlatego letnia pielęgnacja skóry nie może się obejść także bez dobrego kremu z filtrem.JAKIE SĄ ODPOWIEDNIE KOSMETYKI NA LATO? Najlepsze kosmetyki do pielęgnacji skóry latem, to takie, które mają lekką konsystencję i dzięki temu pozwalają jej swobodnie oddychać, a przy tym wykazują właściwości intensywnie nawilżające. Polecamy zwłaszcza olejki do ciała: naturalny olejek do ciała róża japońska i geranium; naturalny olejek do ciała drzewo sandałowe i kurkuma; naturalny olejek do ciała imbir i trawa cytrynowa; naturalny olejek do ciała jaśmin indyjski. To idealne kosmetyki na lato, ponieważ skutecznie wiążą wilgoć w komórkach skóry i wzmacniają jej naturalną barierę ochronną. Warto je aplikować przed każdą kąpielą słoneczną – w ten sposób zminimalizujemy ryzyko poparzenia skóry. PO JAKIE JESZCZE KOSMETYKI WARTO SIĘGAĆ LATEM? W pielęgnacji skóry latem ważne jest także regularne złuszczanie naskórka, dlatego w żadnej wakacyjnej kosmetyczce nie powinno zabraknąć dobrego peelingu. Możesz wybrać gotowy peeling z naszej oferty, na przykład naturalny peeling do twarzy kremowy papaja i żeń-szeń indyjski, albo samodzielnie przygotować własną recepturę mieszając olejek do ciała z gruboziarnistą solą czy fusami z kawy. Z pomocą takiego peelingu skutecznie usuniesz złuszczone komórki naskórka i ułatwisz skórze regenerację.NAJLEPSZE KOSMETYKI NA LATO – NATURALNE CZY DROGERYJNE? Wybierając kosmetyki na lato sięgajmy wyłącznie po naturalne, certyfikowane kosmetyki, ponieważ tylko one dają gwarancję bezpieczeństwa stosowania. Drogeryjne kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji skóry latem nie tylko niepotrzebnie ją obciążają, a w niektórych przypadkach nawet podrażniają, ale też mogą wywoływać groźne choroby skóry. Nie ryzykuj. Postaw na zdrowe i bezpieczne kosmetyki na lato.

Dowiedz się więcej
POTRAWY INDYJSKIE na święta - KULKI MOCY - Orientana

POTRAWY INDYJSKIE na święta - KULKI MOCY

Święta idą! Uwielbiam je i prywatnie sobie wydłużam, przygotowując się do nich już od pierwszego grudnia. Bo pierniki i pierniczki, gorąca czekolada i herbaty z egzotycznymi przyprawami rozgrzewają w zimowe wieczory nie tylko ciało, ale i duszę! Podobnie jak równie aromatyczny, jak nasze grudniowe wypieki, indyjski świąteczny deser, którym częstuję przyjaciół podczas naszych grudniowych spotkań. Tak, tak – Azja towarzyszy mi nawet podczas Gwiazdki! Oto przepis, który przeniesie Was do Azji i wprowadzi w świąteczny klimat. SKŁADNIKI:80g masła klarowanego 125 g mąki z ciecierzycy 120 g cukru trzcinowego 25 g pistacji 1 łyżeczka zmielonego kardamonu Płatki kokosowe do posypania Mleko kokosowe do polania (opcjonalnie) WYKONANIE 10-12 KULEK: zmiel na proszek 120 g cukru trzcinowego posiekaj drobno 25 g pistacji, najlepiej lekko solonych (albo dodaj do zwykłych malutką szczyptę soli). rozgrzej na patelni 80 g masła klarowanego Kiedy masło będzie gorące, stale mieszając, powoli wsyp do niego 125 g przesianej mąki z ciecierzycy zmniejsz ogień i na malutkim mieszaj intensywnie całość, aż nieco się zagęści, a mąka nabierze orzechowego zapachu i złotego koloru. Nie zajmie ci to więcej niż kilka minut. zdejmij patelnię z ognia i do masy dodaj zmielony cukier trzcinowy i łyżeczkę kardamonu. Wymieszaj wszystko dobrze i ponownie postaw patelnię na kuchni, by całość lekko się podgrzała. Tylko ostrożnie, żeby cukier się nie skarmelizował, bo pączki wyjdą zbyt twarde! pistacje wymieszaj z ciastem i odstaw do lekkiego wystudzenia. To ten najtrudniejszy moment ;). Po kwadransie studzenia czas na formowanie kulek. nabieraj ciasto łyżką i roluj je w dłoniach do uzyskania odpowiedniego kształtu. Posyp kulki wiórkami kokosowymi i podawaj polane mlekiem kokosowym. Gotowe! Teraz, gdy podróżowanie jest utrudnione, staram się zaprosić jak najwięcej atmosfery Azji nie tylko do mojej łazienki (w końcu także dlatego stworzyłam Orientanę!), ale i kuchni. Indyjskie kulki laddu nadają się do tego idealnie – pięknie pachną kardamonem i pistacjami i… świetnie smakują polane moim ukochanym mlekiem kokosowym. A do tego przygotowuje się je naprawdę łatwo, na jednej patelni, w niecałe pół godziny – tylko oczekiwanie, aż ostygną, jest trudne, bo chciałoby się je pałaszować natychmiast… Laddu to rodzaj pączków, przygotowanych najczęściej z którejś z mąk strączkowych, ale też i pszennej, a nawet z wiórków kokosowych – ta ostatnia odmiana stanowiła tradycyjną słodkość, którą przed wyjazdem obdarowywano wojowników i podróżników wyruszających w drogę. Miała przynosić im szczęście i wróżyć bezpieczne osiągnięcie dalekich celów. Czy to nie piękna wróżba także i dla nas? Lżejszą od kokosowych (i mniej kaloryczną, choć w przypadku laddu o kaloriach mówić nawet nie wypada!) odmianą pączków jest moja ulubiona, przygotowywana na bazie mąki z ciecierzycy. Besan laddu, bo tak nazywa się deser, który dziś Wam przedstawiam, oprócz wysokiej kaloryczności może pochwalić się też, dla równowagi, wysoką wartością odżywczą. I choć nie da się go jeść na co dzień, bo jest dość ciężkostrawny, doceńmy wysoką zawartość białka w mące z cieciorki oraz wartości prozdrowotne pistacji, które są ich drugim ważnym składnikiem. I właściwie ostatnim, bo do smaku potrzebny jest jeszcze tylko cukier trzcinowy, kardamon i… tyle, nie licząc tłuszczu, na którym smaży się indyjskie pączki. W wersji klasycznej jest to masło klarowane i gorąco do jego używania zachęcam, bo nie dość, że ma wspaniały, arcymaślany zapach, to jeszcze wysoką temperaturę dymienia i może być stosowane przez osoby nietolerujące nabiału. Laddu można jednak smażyć także na każdym innym oleju – byle smakowitym, np. kokosowym. Kiedy goście przyjadą, poinstruuj ich, by nie rzucali się na kuleczki w pierwszej kolejności. Są tak słodkie, że lepiej zostawić je na wielki finał słodkiego przyjęcia. Będzie sukces, gwarantuję! W Indiach laddu cieszą się tak wielkim powodzeniem, że można je kupić nawet mrożone to odsmażenia w domu… Ale to trochę odjęłoby atmosferze świąt uroku, prawda?

Dowiedz się więcej
NAPAR Z IMBIRu, TRAWY CYTRYNOWEJ i CYTRYNY JESIENNE TRIO Z AZJI - Orientana

NAPAR Z IMBIRu, TRAWY CYTRYNOWEJ i CYTRYNY JESIENNE TRIO Z AZJI

Lato jest już tylko wspomnieniem. Zrobiło się chłodno, wróciliśmy do zwykłego, napiętego grafiku zajęć… i, stając na wadze, dochodzimy do wniosku, że czas zapłacić za żywieniowe wakacyjne grzeszki ;). Niestety, wraz z latem nie odeszło zagrożenie związane z pandemicznym wirusem i jesienna depresja. Co z tym wszystkim zrobić? Moja odpowiedź jest taka – przygotuj odpowiednie ziółka! I to, jak zawsze u mnie, ja przygotowuję te sprawdzone i rodem z cudownej Azji. Dlatego dziś mam dla was przepis na oczyszczający organizm i wzmacniający siły witalne napar z imbiru, trawy cytrynowej i cytryny. W Indiach zna go każda kobieta! A każda hinduska mama daje taki napój dziecku – na odporność, na poprawę nastroju, na lepsze wyniki w nauce – i dla odrobiny ciszy, bo to picie tak pyszne, że lekko osłodzone z powodzeniem zaspokaja nieustającą dziecięcą potrzebę deseru (i choć na chwilę zamyka marudzące buzie;)). Bazą napoju jest imbir. Dużo imbiru! Lista jego prozdrowotnych właściwości jest bardzo długa. Otwiera ją sensacyjna, ale czekająca wciąż na szersze badania zdolność hamowania rozwoju komórek nowotworowych. Wiele badań potwierdziło już za to, że imbir łagodzi mdłości i zmniejsza stany zapalne mięśni oraz stawów, a także reguluje pracę układu pokarmowego, działając rozkurczowo i żółciopędnie. Poprawia też ukrwienie wszystkich tkanek, co wpływa na dobrostan nie tylko całego organizmu, ale także i mózgu, dzięki czemu pracuje on dużo wydajniej – to dlatego po szklaneczce imbirowego naparu koncentrujemy się łatwiej i zapamiętujemy więcej, zupełnie jak po filiżance mocnej kawy. Do naparu dodajemy także trawę cytrynową. To ona odpowiada za jego egzotyczny smak. Ma właściwości antybakteryjne i jest silnym antyoksydantem, dzięki czemu wzmacnia i odmładza organizm. Zawiera mnóstwo witamin, a także bardzo potrzebny nam dziewczynom kwas foliowy, magnez, cynk, miedź, potas, żelazo, fosfor… Skutecznie leczy też dolegliwości trawienne – przynosi ulgę nie tylko w przypadku zaparć czy wzdęć, ale nawet schorzeń żołądka! I co ważne w dzisiejszych niewesołych czasach – pozytywnie wpływa na układ oddechowy i koi ból gardła. Nie mówiąc już o tym, że działa łagodząco w przypadku bólu mięśni! W sezonie grypowym warto o tym pamiętać. Tak jak o tym, że regularne popijanie naparu z trawy cytrynowej obniża ciśnienie krwi i… uspokaja. Najbardziej znanym w naszych szerokościach geograficznych składnikiem ulubionego napoju Hindusek jest cytryna. Wiadomo: ma mnóstwo witaminy C, działa przeciwutleniająco i antyseptycznie – nie bez powodu my także dodajemy ją do herbaty, nie tylko podczas przeziębienia. Do zrobienia pysznego, wzmacniającego naparu potrzebujesz tylko tych trzech składników, ale, podobnie jak robią to w Azji, warto postawić na kulinarny freestyle. Dlatego do bazy, złożonej z kłącza imbiru wielkości palca (nie musisz go nawet obierać!), dwóch kłącz trawy cytrynowej i połowy cytryny (albo limonki, jeśli wolisz bardziej gorzkawe smaki), dodaj też według upodoba dużą szczyptę mielonego imbiru albo łyżkę miodu – tu polecam spadziowy lub gryczany o nieoczywistych nutach smakowych. Jak to zatem zrobić? Jak to u mnie w kuchni, szybko i łatwo ;). Trawę cytrynową pokrój na kawałki o długości dwóch centymetrów, imbir posiekaj lub rozgnieć. Wrzuć je do garnka i zalej dwiema szklankami wody. Gotuj przez 10 minut, a następnie lekko przestudź i wlej świeżo wyciśnięty sok cytrusowy. Dodatki, takie jak kardamon, lukrecję czy odrobinę cynamonu dorzuć pod koniec gotowania, a miód dopiero wtedy, gdy napar będzie nieco chłodniejszy – miej w pamięci, że miód traci swoje lecznicze właściwości w temperaturze powyżej 40 stopni. Napar popijaj na ciepło lub zimno – pierwsza wersja w kilka minut się rozgrzeje, a druga zadziała orzeźwiająco i świetnie zastąpi zwykłą wodę. Myślisz o jesiennym detoksie? Tylko bez szaleństw – jedz regularnie i zdrowo, organizm poradzi sobie sam. Ale nasz napar z imbiru skutecznie mu w tym pomoże!

Dowiedz się więcej
MOJA METODA - MEDYTACJa - Orientana

MOJA METODA - MEDYTACJa

Jest zdrowa dla umysłu, zwalcza stres, pomaga się wyciszyć, poprawia koncentrację, zwiększa zadowolenie z życia… O medytacji napisano i powiedziano tak dużo, że jej zalety znasz na pamięć. Tymczasem wciąż wydaje ci się, że jest ponad twoje siły i choć chciałabyś się jej nauczyć, nigdy ci się nie uda? Oto, jak zacząć. Zacznij pomalutku. Próbuj przez kilka minut dziennie, nie więcej! I nie musisz wcale siadać w pozycji lotosu lub nawet w siadzie skrzyżnym. Lepiej przyjąć wyprostowaną pozycję, ale możesz usiąść na krześle, a nawet, jeśli niewygoda będzie cię dekoncentrować, położyć się. Zadbaj o to, by nikt ci nie przeszkadzał, by wokół było względnie cicho i byś czuła się swobodnie. Spokojnie dasz radę bez przyćmionego światła, świecy i kadzidełek, chociaż kominek zapachowy polecam – podgrzewane w nim olejki eteryczne mają udowodnione dobroczynne działanie na mózg. Chociażby sosnowy zwiększa koncentrację, miętowy pobudza umysł, a lawendowy pomaga ukoić stres. Wszystko po to, by medytowało ci się łatwiej. ZACZNIJ POD OPIEKĄ... Możesz zacząć od medytacji prowadzonych. Znajdziesz je w internecie lub w aplikacjach na telefon. Jedną z najpopularniejszych jest Headspace, dzięki której podczas nauki medytacji nie musisz specjalnie się wysilać – lektor łagodnym głosem poprowadzi cię przez kilka-kilkanaście minut medytacji, podpowie, na czym skupić umysł, jak odszukać wrażenia płynące z ciała, usłyszeć głosy z otoczenia. Tak, to wszystko to jest już medytacja! Bo medytacja nie polega na całkowitym oczyszczeniu i wycofaniu umysłu. To przychodzi później, u bardzo zaawansowanych ;). Na początku to próba zauważania zjawisk, na które zwykle po prostu nie wystarcza nam uwagi – dźwięków, zapachów, odczuć, w końcu własnych, pojawiających się myśli i pozwalania im swobodnie przepływać – próba postrzegania swojego umysłu jak czystego nieba, po którym jak chmury przesuwają się myśli. Skomplikowane? Tylko na początku! ... ALBO W POJEDYNKĘ Możesz też próbować medytować bez pomocy prowadzącego. Zwłaszcza na początku wymaga to nieco więcej wysiłku, ale uczy większej samodzielności. Ma też tę zaletę, że kiedy już się wprawisz, będziesz w stanie medytować, kiedy chcesz, kiedy tylko znajdziesz spokojną chwilę – nawet na spacerze lub nawet zmywając naczynia. Póki jednak się uczysz, znajdź sobie spokojne miejsce. Zacznij od koncentracji na oddechu. Jeśli możesz, zamknij oczy lub skup wzrok na jednym punkcie w przestrzeni przed tobą – tylko bez wysiłku! Zacznij głębiej, powoli oddychać i obserwuj swoje wdechy i wydechy, a także towarzyszące im odczucia w ciele. Możesz dla zwiększenia skupienia powtarzać w myślach: “wiem, że robię wdech” oraz “wiem, że robię wydech”, położyć dłonie na żebrach i czuć ich unoszenie się wraz z nabieraniem powietrza i opadanie wraz z jego wydychaniem. Kiedy pojawią się myśli, łagodnie powróć umysłem do obserwacji oddechu. I… tyle. Pierwszych kilka “lekcji” medytacji tak właśnie wygląda. I, powtórzę, tak, to już jest medytacja! ODDECH DO PARY Możesz na tym poprzestać i po prostu delektować się coraz łatwiejszym wchodzeniem w stan skupienia. Możesz też spróbować pracy z oddechem. Siedząc prosto, wydłużaj go stopniowo, licząc do czterech przy każdym wdechu i sześciu na wydechu. Możesz też spróbować popularnego w technikach midfullness “oddechu kwadratowego”. Polega on na tym, że liczysz do czterech biorąc wdech, zatrzymujesz powietrze w płucach, też licząc do czterech, wydychasz je, licząc znów do czterech, i licząc do czterech pozostajesz na bezdechu. Powtarzanie takiego cyklu szybko stabilizuje umysł i balansuje pracę dwóch półkul mózgowych, co w dłuższej perspektywie daje wspaniałe skutki dla całego organizmu. Tyle na początek. Z czasem wszystko stanie się bardziej naturalne. I jak niedawno poradził mi znajomy nauczyciel medytacji – kiedy siadasz do medytowania, miej przy sobie notes i ołówek. Duża szansa, że jakiś wspaniały pomysł przyjdzie ci do głowy właśnie teraz! Tak to z pustki może wyłonić się coś wspaniałego ! Ale… Najważniejsze jest zacząć. Spróbuj medytacji i zacznij już dziś 

Dowiedz się więcej
MÓJ ULUBIONY ZDROWY NAPÓJ- MASALA TEA - Orientana

MÓJ ULUBIONY ZDROWY NAPÓJ- MASALA TEA

Zachęcam do poszukiwania zdrowia nie tylko w kosmetykach naturalnych. Jestem pewna, że skoro czytasz naszego bloga to równie ważne jest dla Ciebie zdrowe odżywianie. Jeśli warzywno-owocowe koktajle, cold brew, matcha, kombucha i inne modne, prozdrowotne napoje trochę Cię już nudzą to sięgnij po jeden z najważniejszych napojów według Ajurwedy. To herbata zwana masala tea lub “yogi tea” – ulubiony napój joginów i… milionów smakoszy w Azji, którzy doceniają lecznicze właściwości jego składników. I spokojnie, by go przygotować, nie potrzebujesz moździerza, kociołka zawieszonego nad żywym ogniem ani wielce egzotycznych, trudno dostępnych składników. Podaję tu świetny przepis dla początkujących! Ziołowe napary popijane jako remedium na najróżniejsze dolegliwości to dla wielu z nas nie jest nowa moda, ale to raczej powrót do naturalnych, sprawdzonych metod dbania o zdrowie, stosowanych od setek lat. Nawet w dobie zaawansowanej medycyny zioła mogą przysłużyć się chorym, wspierając ich terapię farmakologiczną. A nawet zupełnie jej zapobiec, jeśli stosowane są regularnie i od chwili pojawienia się różnych dolegliwości. Masala tea, jako mieszanka ziół i przypraw, działa na wielu frontach – oczyszcza organizm i krew, podsyca ogień trawienny (nazywany w ajurwedzie “agni”), rozgrzewa, przyspiesza krążenie krwi i limfy, reguluje trawienie, łagodzi niestrawność… a nawet, jak sugerują niektóre źródła, działa jak afrodyzjak (warto sprawdzić!). Jak przysłuży ci się masala tea, poza tym, że świetnie smakuje? Uzdrawia ciało, cieszy zmysły i koi umysł dzięki mocy tworzących ją składników. Zawiera imbir, cynamon, kardamon, czarny pieprz i goździki – czyli samo zdrowie! Po kolei i w największym skrócie: imbir ma właściwości przeciwutleniające, kardamon antybakteryjne, czarny pieprz wspiera metabolizm, cynamon wspomaga układ krwionośny i serce, a goździki zmniejszają stany zapalne. A wszystkie razem… bosko smakują. I równie bosko pachną – przekonasz się, że yogi tea wypełnia dom przepięknym, egzotycznym aromatem. I to na długie godziny! To na prawdę cudowny napój. Takie właśnie, naturalne napoje z przepisów Ajurwedy pozwalają nam podnieść odporność i cieszyć się zdrowiem przez długi czas. Uwaga ! Sprawdzone na sobie i na całej rodzinie. Ponieważ zależy mi, byście z dobrodziejstw masala tea skorzystali, a wiem, że dalekowschodnie receptury często odstraszają początkujących wysokim poziomem skomplikowania, podaję prosty przepis opracowany przez słynną amerykańską nauczycielkę jogi Adrienne Mishler. Prowadzi ona blog i kanał na YouTube “Yoga with Adrienne”, subskrybowany przez ponad siedem milionów osób na całym świecie! Warto zajrzeć – czeka tam ponad 500 nagrań lekcji jogi o różnym charakterze i na różnym poziomie zaawansowania. Prawdziwa skarbnica dobra! PRZEPIS NA MASALA TEA Masala tea znam z Indii ale tym razem przepis zaczerpnęłam od Adrienne. Pozwoli ci on przygotować masala tea w domu – i to w kilkanaście minut. Do dzieła! Czego potrzebujesz? dowolnego garnka o pojemności dwóch-trzech litrów; jednej – dwóch torebek ulubionej czarnej herbaty (no prościej się nie da!) lub podobnej ilości herbaty liściastej; 20 ziarenek czarnego pieprzu; 15 goździków; 3 lasek cynamonu; 20 ziarenek kardamonu; 8 plasterków świeżego imbiru. Zagotuj wodę w garnku. Jeśli masz ochotę, rozdrobnij przyprawy, utłucz je w moździerzu lub posiekaj na drobne kawałki… ale nie musisz tego robić. Wrzątek i tak wydobędzie ich smak i aromat! Do gotującej się wody wrzuć przyprawy i pozwól im “potańczyć” we wrzątku kilka minut. Następnie dorzuć torebki z herbatą lub jej liście i lekko przykrywając garnek, pogotuj całość 10-15 minut. Następnie odcedź resztki przypraw i herbaty i… voilà, gotowe! Herbatkę możesz popijać intensywną, “prosto z garnka”, lub traktować ją jako esencję do rozcieńczania, jeśli będzie zbyt intensywna w smaku. Na koniec dobra wiadomość: masala tea smakuje świetnie także na zimno. U nas w domu pije się ją także w upalne lato. Sprawdź w gorący dzień i daj znać, jak ci smakowało!

Dowiedz się więcej
joga sztuka życia - Orientana

joga sztuka życia

Joga sztuka życia? Sprawdźmy. Wszyscy chodzą na jogę i wszyscy ją polecają, tymczasem ty myślisz, że to tylko głębokie oddychanie i sporo nudy? Ten tekst jest dla ciebie. Bo… nie masz racji, a joga ma tyle twarzy, że któraś na pewno ci się spodoba. Oto krótki przewodnik po różnych stylach jogi, wśród których na pewno znajdziesz idealny dla siebie. Żeby je poznać, nie musisz odwiedzać kilkunastu różnych szkół – przeczytaj o nich! ASHTANGA Joga może uspokoić, pewnie. I rozluźnić napięte mięśnie, i zapewnić masaż narządom wewnętrznym. Ale może też porządnie zmęczyć! Taka jest ashtanga, jeden z najstarszych jogowych stylów. Jego kolebką jest miasto Mysore w Indiach. Dla ashtangi charakterystyczne jest, że na zajęciach wykonuje się asany w ściśle określonej sekwencji, zawsze takiej samej. Każda sesja zaczyna się od słynnych (i mocno rozgrzewających!) powitań słońca, a potem w czasie całych zajęć płynnie przechodzi się z pozycji do pozycji, w każdej zostając na pięć oddechów. Jesteś non stop w ruchu – tu liczy się flow! Jeśli niektóre pozycje są na początku zbyt trudne, nauczyciel proponuje łatwiejsze warianty. Mimo to warto zacząć od zajęć lub kursu dla początkujących – nazwy kolejnych asan podawane są zwykle w sanskrycie, łatwiej jest też praktykować, jeśli zna się ich kolejność na pamięć. To też spore ułatwienie dla tych, którzy lubią samodzielną praktykę podczas zajęć mysore, będących kwintesencją ashtangi – tu każdy praktykuje indywidualnie. W grupie, ale solo! VINYASA Inną odmianą jogi w stylu flow jest vinyasa. Tu nauczyciel ma większą swobodę – każde zajęcia wyglądają nieco inaczej i wszystko zależy od jego inwencji. Podobnie jak w ashtandze, cały czas pozostajesz w ruchu, który podąża za oddechem. Rodzajów vinyas jest dużo i są różne: spokojna slow, szybsza flow, dość ekstremalna power yoga – po niej zakwasy i zadyszka gwarantowane! JOGA WEDŁUG IYENGARA Zupełnym przeciwieństwem najbardziej dynamicznych odmian jogi jest spokojna, nieco rehabilitacyjna joga według Iyengara. Rehabilitacyjna, bo do wykonywania asan często używa się narzędzi – klocków, pasków, wałków, a nawet drabinek i krzeseł. Zwiększają one zakresy ruchu i pozwalają na bezpieczne, precyzyjne wykonanie pozycji – to ważne, bo trwa się w nich dłużej – kilka, a nawet kilkanaście minut. YIN YOGA Spokojną odmianą jogi jest też yin yoga. Na niej nie działasz ty, działa grawitacja! W rozciągających pozycjach zostajesz bardzo długo, pozwalając mięśniom na pełny relaks. Możesz się zdziwić, jak bardzo odżywcze dla mięśni jest czasem po prostu leżenie… Nieco inaczej jest w przypadku jogi dla kręgosłupa – tempo też jest powolne, ale nieco bardziej dynamiczne asany dobrane są tak, by wzmacniać mięśnie głębokie i muskularny gorset tułowia. Wygięcia do tyłu i skręty też mogą porządnie zmęczyć, uwierz… Ale twoje plecy ci za to podziękują – i to szybciej, niż myślisz. Dla tych, którzy szukają wrażeń i lubią nowości, jest joga w chustach – czyli w specjalnych hamakach podwieszonych do sufitu. Ma coś wspólnego z akrobatyką i (bardzo dużo!) z lataniem. Asany wykonywane są w powietrzu z jednym punktem podparcia na podłodze lub… całkowicie w powietrzu. Wygląda to pięknie, lekko i zwiewnie, ale mięśnie pracują! JOGA BIKRAM Innym mocnym przeżyciem może być joga bikram, zwana też hot yogą. W pomieszczeniu, w którym robi się po kolei zawsze tych samych 26 asan, jest 41 stopni. Sauna! Pot leje się strumieniami, ciało oczyszcza, a skóra wygładza i napina. Uwaga, to też jedyny rodzaj jogi, który pozwala (a nawet to zaleca!) na picie wody podczas zajęć. I ten, który najlepiej wzmacnia odporność! JOGA KUNDALINI Moce duchowe najlepiej za to kształtuje joga kundalini, najbardziej egzotyczna i ezoteryczna spośród opisanych tu rodzajów. Asany są dość łatwe i raczej dynamiczne niż statyczne – i wykonuje się je nawet kilka minut. To może być wyzwanie! Ich zadaniem jest odblokowanie czakr i wzmacnianie przepływu prany, czyli energii życiowej. Podczas zajęć śpiewa się matry i praktykuje pranajamę. Asan ułożone są w tzw. krije, czyli, w uproszczeniu, zestawy, mające wpływać na konkretne problemy fizyczne lub emocjonalne. Ta joga gwarantuje prawdziwą przemianę duchową. Jak się być może przekonasz, każda joga prowadzi do zmiany – zawsze na lepsze. Mi pomaga w codziennym funkcjonowaniu ale najbardziej w trudnych momentach. Pierwszy raz na zajęcia jogi poszłam 10 lat temu gdy postanowiłam produkować kosmetyki naturalne. I tak już ze mną została do dziś. Moja joga to Ashtanga. Jest ze mną zawsze, nawet gdy podróżuję po Azji.

Dowiedz się więcej